• Wpisów:4
  • Średnio co: 1 rok
  • Ostatni wpis:5 lata temu, 17:22
  • Licznik odwiedzin:1 736 / 1964 dni
Jesteś niezalogowany. Niektóre wpisy dostępne są tylko dla znajomych.
 
Przepraszam, że nic nie piszę na tym blogu !
Ale chyba robię nowy ale jeszcze nie wiem ;P
Jak chcecie żebym dalej pisała To napiszcie
Serduszko ♥
 

 
Przepraszam, że dawno nie pisałam, ale miałam szlaban na komputer. Matma robi swoje : D
Teraz będę pisać częściej !
 

 
- Jess, wstawaj - obudził mnie Lou - Śniadanie !
- Ooo, Lou, jesteś kochany - pocałowałam go w policzek. Zaczęłam jeść te pyszne tosty z dżemem malinowym popijając sokiem pomarańczowym. Szybko wskoczyłam w białą bokserkę, czarne rurki, baseballówkę, full-cap'a i czarne skate'y. Lou pojechał do swojej mamy, a po drodze odwiózł mnie do Ash. Zapukałam. Ashley szybko mi otworzyła.
- O, hej wejdź. - wpuściła mnie - Co u ciebie ? - zapytała.
- Wszystko dobrze, ale musimy pogadać - troszeczkę posmutniałam.
- O czym ?
- No bo dzisiaj miałam tak sen. Ty tam byłaś i taka czwórka chłopaków. Jeden był taki, no nawet fajny, ale..
- Kochana, nie dramatyzuj. To tylko sen.. Przecież nie stanie się tak na prawdę - Ash przerwała mi.
- No może nie, ale pamiętaj, że idziemy dzisiaj na zakupy - uśmiechnęłyśmy się do siebie i powoli zaczęłyśmy się szykować. Wyszłyśmy i wsiadłyśmy do auta. Dojechałyśmy w ciągu 25 minut, ponieważ były korki. Najpierw poszłyśmy do butiku. Wzięłam dwie pary, a Ash trzy. Następnie poszłyśmy do Croop'a i House'a.
- Idziemy na shake'i ? - zapytałam.
- Jasne ! - Ash uśmiechnęła się - Gdzie ty byłaś wczoraj z Lou ? - dodała potem.
- Najpierw na lodach, potem na karaoke i potem do domu obejrzeć jakiś film. I potem.. - przerwałam.
- I potem co ? - zapytała Ashley.
- I potem był ten sen.
- Przestań już z tym snem ! - krzyknęła moja przyjaciółka. Doszłyśmy do stoiska z shake'ami. Szłam tyłem, aby patrzeć na twarz Ash. Nagle uderzyła mnie piłka do baseball'a amerykańskiego. Ash i chłopak z loczkami pomogli mi wstać.
-Nic ci nie jest ? - zapytał chłopak.
- Nie. Nie wiecie, że nie gra się w piłkę w centrum handlowym ? - zapytałam. Cała czwórka uśmiechnęła się - Gracie w baseball ? - dodałam potem.
- Tak, a co ? - zapytał blondyn.
- Zagracie z nami ? - zapytała Ash.
- Jasne. Jestem Harry. - chłopak w loczkach podał mi rękę.
- Ja jestem Jessie, a to jest Ashley - uścisnęłam jego dłoń.
- Ja jestem Zayn, ten blondyn to Niall, a tamten to Liam. - powiedział wysoki brunet.
- To co ? Idziemy ? - zapytała Ash. Całą szóstką skierowaliśmy się do wyjścia. Jechałyśmy z chłopakami jednym samochodem. Podjechaliśmy pod ich dom, ponieważ musieli iść po piłkę, kij i rękawicę. Mieli duży dom i bardzo mi się podobał. Pojechaliśmy na boisko do baseball'a. Bardzo dobrze chłopakom szło, oprócz Liam'a. Musiałam mu pokazać jak to się robi. Od razu lepiej mu szło. Po 15 minutach zadzwonił Louis. Odebrałam.
 

 
Wstałam dosyć późno bo o 13.25. Obudził mnie Lou potykający się o butelki po alkoholu. Głównie nie pamiętałam co się stało, ale pamiętałam, że przespałam się Lou. Zeszłam na dół. Była tam moja przyjaciółka Ashley.
- Hej kochana, jak się spało z Lou ? - zapytała chichocząc i unosząc brwi.
- Ej, no chyba mam prawo spać ze swoim chłopakiem.
Louis wszystkiemu się przysłuchiwał.
- Hej kochanie - chłopak pocałował mnie w polik.
- Cześć - odpowiedziałam mu - Ash, a tak w ogóle to po co zrobiłaś tą imprezę ?
- Zdałyśmy pierwszą klasę liceum.
- Wiedziałam - zaśmiałam się i zrobiłam sobie zupkę chińską. Kiedy ją zjadłam poszłam z Louis'em na spacer. Oboje nie wiedzieliśmy o czym rozmawiać. Przerwałam tę ciszę.
- Lou, a ty mnie jeszcze chodź trochę kochasz ? - zapytałam patrząc się na niego.
- Nawet bardzo ty moja marcheweczko - chłopak mocno mnie przytulił i czule pocałował. Usiedliśmy na ławce. Lou poszedł po lody włoskie.
- Jess, chodź tutaj ! - zawołał mnie chłopak. Szybko pobiegłam.
- Co ? - zapytałam.
- Zobacz jaka gigantyczna marchewka - cieszył się jak głupi do sera.
- Tylko po to mnie tu zawołałeś ?
- No.
- To teraz zamknij oczy i wyobraź sobie, że a wielka marchewka atakuje cię - uderzyłam go w ramię.
- Ał, marchewki nigdy by tego nie zrobiły.
Lou uśmiechnął się, a ja zachichotałam.
- Dasz mi tego loda czy nie ? - zapytałam. Chłopak od razu mi go podał i obiął mnie w tali. Szliśmy ścieżką do końca. Tam znajdował się klub, w którym grano karaoke.
- Chodź - chłopak złapał mnie za rękę. Doszliśmy. Lou zgłosił się, aby zaśpiewać.
- Tę piosenkę dedykuję komuś wyjątkowemu - Lou zmierzył mnie wzrokiem. Po minucie zaśpiewania stwierdziłam, że ma piękny głos. Wiedziałam, że śpiewa, ale nie wiedziałam, że aż tak. Kiedy skończył, wbiegłam na scenę, dałam mu całusa, przytuliłam się do niego i szepnęłam : " Kochanie jesteś niesamowity " . On na to się uśmiechnął. Wyszliśmy.
- To gdzie teraz idziemy ? - zapytałam.
- Może do kina ? - uśmiechnął się.
- Nie, ja chciałam dziś dzień spędzić z tobą.
- No okej, ale ja wybieram film - uśmiechnął się.
- Dobra, ja leżę po prawej stronie.
- Ejj, prawa strona jest moja!
- Dobra, dobra niech ci będzie.
Na te słowa uśmiechnął się. I tak pozwolił mi leżeć po prawej stronie. Szliśmy trzymając się za rękę. Doszliśmy w ciągu 15 minut. Położyłam się na jego łóżko wodne. Kiedy Lou poszedł zrobić popcorn przebrałam się w piżamę z wielką marchewką, którą dostałam od niego na święta. Lou przyszedł do pokoju i się uśmiechnął. Wzięłam od niego popcorn i położyłam się po prawej stronie. On włączył film, który został przez niego wybrany. Po godzinie trwania filmu usnęłam.
* SEN JESSIE *
- Gdzie byłaś wczoraj z Lou ? zapytała Ash.
-Najpierw na lodach, potem na karaoke i potem do domu obejrzeć jakiś film i ...
Przerwałam.
- I potem co ?
- I potem był ten sen.
- Przestań już z tym snem ! - krzyknęła moja przyjaciółka. Doszłyśmy do baru z shake'ami. Szłam tyłem, aby widzieć twarz Ash. Nagle uderzyła mnie piłka do baseball'a amerykańskiego. Ash i chłopak z loczkami pomogli mi wstać.